Tajemnicze dołki na kościołach w Głuchołazach i Kałkowie

Mało kto wie, że na kościołach w Kałkowie i w Głuchołazach znajdują się wyjątkowe ślady dołkowe – niewielkie, okrągłe zagłębienia w murach, które na pierwszy rzut oka wyglądają jak zwykłe ubytki, a w rzeczywistości są jednym z najciekawszych i najbardziej tajemniczych elementów dziedzictwa Gór Opawskich oraz Ziemi Nyskiej! To właśnie Jerzy Chmiel, Prezes Oddziału PTTK w Głuchołazach, zwrócił moją uwagę na ten temat, wskazując miejsca, w których te ślady zachowały się wyjątkowo dobrze i mogą stanowić niezwykłą atrakcję dla osób zwiedzających region z przewodnikiem. W Głuchołazach można je dostrzec przy portalu głównym kościoła św. Wawrzyńca, a w Kałkowie towarzyszy im lokalna legenda, według której ślady miał zostawić sam diabeł, wbijając w mur swoje szpony podczas próby porwania kościoła. Opowieść ta, przekazywana przez mieszkańców, dodaje miejscu wyjątkowego klimatu i sprawia, że Kałków staje się jednym z najbardziej intrygujących punktów na mapie zwiedzania.

Również kościół św. Jakuba i św. Agnieszki w Nysie posiada widoczne dołki transportowe w kamieniu, a obok nich zagłębienia wyglądające jak dodatkowo nawiercone – ich funkcja nie została jednak jednoznacznie wyjaśniona. Można je zobaczyć od strony południowej – w warstwie boniowania.  W wielu innych świątyniach regionu ocena jest trudna, ponieważ współczesne tynki zakrywają pierwotną powierzchnię murów, uniemożliwiając analizę. Dla turystów odwiedzających Głuchołazy, Nysę czy Kałków to doskonała okazja, aby podczas spaceru z przewodnikiem zobaczyć miejsca, które na co dzień mijamy bez świadomości ich znaczenia.

Ślady dołkowe, znane także jako dołki pokutne, czarki lub ślady po świdrach ogniowych, powstawały najczęściej w wyniku rozpalania „ognia żywego” przy użyciu drewnianego świdra, którego końcówkę opierano o mur kościoła. Ogień uzyskany w miejscu sakralnym miał według wierzeń ludowych właściwości ochronne i był zabierany do domów, aby chronić przed chorobami, nieszczęściami i działaniem złych mocy. Seweryn Pauch podkreśla, że „Tenże ogień był zabierany w postaci rozżarzonych polan do domostw i miał utylitarne znaczenie w magii ochronnej.” Drugą przyczyną powstawania dołków było wydobywanie z cegły, kamienia proszku, który w medycynie ludowej uchodził za substancję leczniczą – stosowaną zarówno w chorobach ludzi, jak i zwierząt. Zwłaszcza podczas epidemii, które nawiedziały bardzo często dawne Księstwo Nyskie Biskupów Wrocławskich. Jak pisze Pauch: „Pył pozyskany z elewacji służył do celów medycyny ludowej w chorobach ludzi jak i zwierząt.” Powtarzanie tych praktyk przez kolejne pokolenia prowadziło do powstawania widocznych zagłębień w cegle lub kamieniu. Możliwe, że powstały w wyniku pokutowania i są wykonane palcem wskazującym, co wydaje się prawdopodobne w Głuchołazach.

Zjawisko śladów dołkowych było niezwykle powszechne – występuje w Polsce, Niemczech, Danii, Szwecji, Holandii, Francji i Rumunii. Powszechność ta tłumaczy brak wzmianek źródłowych o zakazach czy karach za ich wykonywanie. Jak zauważa Pauch, „To, co oczywiste, nie było i często nie jest odnotowywane.” Niższe duchowieństwo, często słabo wykształcone i silnie związane z kulturą ludową, mogło tolerować, a niekiedy nawet uczestniczyć w takich działaniach. W okresach epidemii, takich jak dżuma z lat 1709–1711, praktyki magiczno‑ochronne nasilały się, a strach przed chorobą mógł prowadzić do zwiększonego pozyskiwania ognia lub pyłu z murów kościoła. Pauch zauważa, że „strach przed chorobą mógł być silniejszy”, co tłumaczyłoby tolerancję duchowieństwa wobec działań, które w innych okolicznościach mogłyby zostać uznane za niepożądane.

Dziś ślady dołkowe są jednym z najbardziej fascynujących, a jednocześnie najmniej znanych elementów dziedzictwa kulturowego Głuchołaz, Nysy i Kałkowa. Dla osób odwiedzających region – turystów, miłośników historii, pielgrzymów czy wędrowców – stanowią niezwykłą okazję do poznania lokalnych tradycji, wierzeń i dawnych praktyk ochronnych. Warto zwrócić uwagę na te niepozorne ślady. To właśnie one pokazują, jak silnie przenikały się świat sacrum i codzienne potrzeby mieszkańców regionu. Niniejszy tekst bazuje na ustaleniach Seweryna Paucha zawartych w publikacji „Ku ochronie i zbawieniu. Studia nad fenomenem śladów dołkowych” z 2025 roku, która stanowi najpełniejsze współczesne opracowanie tego zagadnienia i pozwala zrozumieć mentalność ludzi żyjących między XV a XIX stuleciem.

Przewijanie do góry